"Wiesz, co zrobiłam- wrzuciłam do jednego worka najrozmaitsze fakty z mojego życia, udziwniając je nieco, by dodać im kolorytu... i wyszła z tego rzecz napisana zwyczajnie dla zarobku, ale chyba nie jest to bez znaczenia , że pokazuje ona, jak bardzo oderwany od świata czuje się człowiek, któremu trzasły nerwy... usiłowałam pokazać mój świat i poruszające się w nim osoby, jakby widziane przez deformującą soczewkę szklanego kosza"
Literary Calendar
SŁYNNI BIBLIOFILE
- KONTROWERSYJNI PISARZE
- POETES MAUDITS
- 10 NAJDROŻSZYCH KSIĄŻEK ŚWIATA
- HISTORIA PISMA
- KSIĄŻKI ZAKAZANE
- TAK CZYTAJĄ POLACY
- NAGRODY LITERACKIE
- PRZECZYTANE KSIĄŻKI
- KSIĄŻKI, KTÓRE ZMIENIAJĄ ŻYCIE
- NAJSTARSZE POLSKIE DZIEŁA
- LITERACKIE REKORDY GUINNESSA
- KALENDARIUM LITERACKIE 2014
- NAJPIĘKNIEJSZE KSIĘGARNIE
- SŁYNNI BIBLIOFILE
- DOMY PISARZY
- RĘKOPISY POWIEŚCI
- NAJBOGATSI PISARZE
- 100 NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK BBC
- NAJPIĘKNIEJSZE BIBLIOTEKI
- TOP LISTA 1898
- ŻYCIORYS SYLVII PLATH
- WIERSZE SYLVII PLATH
12 listopada 2014
3 października 2014
Sylvia Plath - "Bezsenny"
Nocne niebo jest tylko rodzajem kalki,
Niebiesko-czarne, podziurawione punktami gwiazd,
Co przepuszczają światło, otwór po otworze - -
Światło białe jak kość, jak śmierć, poza tym wszystkim.
Pod oczyma gwiazd i rozwartymi ustami księżyca
On cierpi na pustynnej poduszce, bezsenność
Rozpościera wokoło swój drobny, drażniący piasek
Wciąż i wciąż stary, ziarnisty film
Ujawnia dawne kłopoty -- słotne dni
Dzieciństwa i młodości, lepkie od marzeń,
Twarze rodziców na wysokich łodygach, na przemian surowe i zapłakane,
Ogród zrobaczywiałych róż, które skłaniały go do łez.
Czoło ma wypukłe jak worek kamieni.
Wspomnienia walczą o miejsce dla twarzy jak zapomniane gwiazdy filmowe.
Jest odporny, na pigułki: czerwone, fioletowe, niebieskie -
Które tak ożywiały nudę długiego wieczoru!
Te słodkie planety, których działanie zapewniało mu
Życie przechrzczone w nie-życie na chwilę
I rozkoszne przebudzenie dziecka bez pamięci.
Teraz pigułki są zużyte i niedorzeczne jak klasyczni bogowie.
Ich makowo-nasenne barwy nic mu nie pomagają.
Jego głowa jest zamknięta głębią szarych zwierciadeł.
Każdy gest natychmiast umyka w dół alei
W niknącej perspektywie, a jego znaczenie
Wycieka jak woda z otworu gdzieś w oddali.
Nie żyje odosobniony, w nie osłoniętym pokoju,
Odkryte szpary jego oczu stężały rozwarte
Na nieprzerwane migotanie błyskawic sytuacji.
Przez całą noc na granitowym podwórku niewidzialne koty
Jęczały jak kobiety lub uszkodzone instrumenty.
On wyczuwa już światło dnia, swą białą niemoc,
Pełzającą z kapeluszem pełnym trywialnych powtórzeń,
Teraz miasto jest obszarem radosnych świergotów,
I wszędzie ludzie o pustych i srebrnych jak mika oczach
Jadą rzędem do pracy, jak po niedawnym praniu mózgów.
Teresa Truszkowska
7 września 2014
Sylvia Plath - "Rzeźbiarz"
Do jego domu bezcieleśni
Przychodzą, by wciąż wymieniać
Wizję i mądrość na ciała
Namacalne i ciężkie jak jego.
Przychodzą, by wciąż wymieniać
Wizję i mądrość na ciała
Namacalne i ciężkie jak jego.
Ręce w geście bardziej kapłańskim
Niż ręce kapłana nie wywołują
Próżnych obrazów z powietrza i światła
Lecz stacje z brązu, drzewa i kamienia.
Niż ręce kapłana nie wywołują
Próżnych obrazów z powietrza i światła
Lecz stacje z brązu, drzewa i kamienia.
Uparcie w gruboziarnistym drzewie
Łysy anioł ciosa i kształtuje
Nikłe światło, z założonymi rękoma
Patrząc, jak jego świat zaćmiewa
Łysy anioł ciosa i kształtuje
Nikłe światło, z założonymi rękoma
Patrząc, jak jego świat zaćmiewa
Bezduszne światy wiatrów i chmur.
Zmarli wykuci z brązu panują na posadzie,
Odporni o czerwonych ciałach wciąż
Pomniejszają nas. Nasze ciała migoczą
Zmarli wykuci z brązu panują na posadzie,
Odporni o czerwonych ciałach wciąż
Pomniejszają nas. Nasze ciała migoczą
Przed zgaśnięciem w tych oczach,
Które, gdyby nie on, byłoby pozbawione
Tego miejsca, czasu i swoich ciał.
Rywalizujące duchy walczą z sobą
Które, gdyby nie on, byłoby pozbawione
Tego miejsca, czasu i swoich ciał.
Rywalizujące duchy walczą z sobą
Próbując wejść; wchodzą koszmary,
Aż jego dłuto je obdarzy
Życiem pełniejszym niż nasze
I spokojem trwalszym od śmierci
Aż jego dłuto je obdarzy
Życiem pełniejszym niż nasze
I spokojem trwalszym od śmierci
4 września 2014
Sylvia Plath - "Źdźbło w oku"
Bez skazy, jak światło dnia, stałam patrząc
Na schylone karki koni, rozwiane grzywy.
Ogony unoszone na tle zielonej
Zasłony jaworów. Słońce zapalało
Wieżyczki białej kapliczki, nad dachami,
Utrzymując konie, chmury, liście
W jednym miejscu, choć odpływały w dal,
Na lewo jak trzciny w morzu,
Wtem drzazga wpadła mi w oko,
Okrywając je mrokiem. Wtedy ujrzałam
Mgliste kształty w gorącym deszczu;
Konie falujące na zmiennej zieleni,
Obce jak wielbłąd dwugarbny lub jednorożec,
Pasące się na skraju monotonnej barwy,
Zwierzęta oazy i lepszych czasów.
Przecieram powiekę, ziarnko pali:
Czerwony popiół, wokół którego
Ja sama, konie, planety i wieże wirują.
Ani łzy, ani łagodne przemycie
Oka nie mogą usunąć pyłku;
I tak tkwił przez cały dzień.
Obnoszę swe wielkie pragnienie cielesne,
Ślepa na przyszłość i przeszłość.
Śnię, że jestem Edypem.
Pragnę być tym, czym byłam,
Zanim łóżko i zanim nóż,
Agrafa ozdobna i maść
Ujęły mnie jak w nawias;
Chcę koni płynących po wietrze,
Miejsca i czasu poza umysłem.
Na schylone karki koni, rozwiane grzywy.
Ogony unoszone na tle zielonej
Zasłony jaworów. Słońce zapalało
Wieżyczki białej kapliczki, nad dachami,
Utrzymując konie, chmury, liście
W jednym miejscu, choć odpływały w dal,
Na lewo jak trzciny w morzu,
Wtem drzazga wpadła mi w oko,
Okrywając je mrokiem. Wtedy ujrzałam
Mgliste kształty w gorącym deszczu;
Konie falujące na zmiennej zieleni,
Obce jak wielbłąd dwugarbny lub jednorożec,
Pasące się na skraju monotonnej barwy,
Zwierzęta oazy i lepszych czasów.
Przecieram powiekę, ziarnko pali:
Czerwony popiół, wokół którego
Ja sama, konie, planety i wieże wirują.
Ani łzy, ani łagodne przemycie
Oka nie mogą usunąć pyłku;
I tak tkwił przez cały dzień.
Obnoszę swe wielkie pragnienie cielesne,
Ślepa na przyszłość i przeszłość.
Śnię, że jestem Edypem.
Pragnę być tym, czym byłam,
Zanim łóżko i zanim nóż,
Agrafa ozdobna i maść
Ujęły mnie jak w nawias;
Chcę koni płynących po wietrze,
Miejsca i czasu poza umysłem.
3 września 2014
Alice Munro - "Odcienie miłości"
Miłość miewa zaskakujące oblicza, nierozerwalnie powiązana jest ze zdradą, pociąga za sobą nienawiść, a jej odcieni nie sposób zliczyć. Któż inny lepiej umiałby opisać różne barwy miłości, niż ubiegłoroczna noblistka, laureatka Man Booker Prize (2009) - Alice Munro?Uczucia, relacje międzyludzkie to stały element jej opowiadań, w pisaniu których stała się prawdziwą mistrzynią. Alice Munro potrafi na kilkunastu stronach przedstawić całe życie i wachlarz emocji, które mu nieodzownie towarzyszą. Właściwie do całej jej twórczości (w ciągu 45 lat napisała i wydała 14 oryginalnych zbiorów) można zastosować określenie odcienie miłości, ale ona sama nazwała tak swój tom z 1986 roku, który swoją polską premierę będzie miał już we wrześniu.
2 września 2014
Sylvia Plath - "Dwa spojrzenia na prosektorium"
1
W dniu w którym odwiedziła prosektorium,
Wyłożono czterech mężczyzn czarnych jak spalony indyk,
Już na pół pokrajanych. Octowy opar
Kadzi śmierci przywarł do nich:
Chłopcy w białych kitlach wzięli się do pracy.
Głowa trupa zapadła się w głąb,
A ona nie mogła nic odróżnić
W tym rumowisku czaszek i skór starych,
Które wiązał w całość sznurek szary.
W słojach ślimaczone dzieci lśnią jak księżyc.
On wręcza jej wycięte serce jak pęknięty klejnot.
2
W Breughla panoramie dymów i rzezi
Dwoje ludzi nie widzi żerującej na padlinie armii:
On w morzu jej niebieskiej satynowej
Szaty śpiewa w kierunku
Jej nagiego ramienia, a ona pochylona
Nad nim, kartkuje zeszyt z nutami.
Oboje głusi na dźwięk skrzypiec w rękach
Śmierci, rzucającej na ich pieśni cień,
Flamandzcy kochankowie kwitną jeden dzień.
Lecz spustoszenie utrwalone w obrazie oszczędza ten światek,
Delikatny, niemądry, w prawym dolnym rogu.
Teresa Truszkowska
W dniu w którym odwiedziła prosektorium,
Wyłożono czterech mężczyzn czarnych jak spalony indyk,
Już na pół pokrajanych. Octowy opar
Kadzi śmierci przywarł do nich:
Chłopcy w białych kitlach wzięli się do pracy.
Głowa trupa zapadła się w głąb,
A ona nie mogła nic odróżnić
W tym rumowisku czaszek i skór starych,
Które wiązał w całość sznurek szary.
W słojach ślimaczone dzieci lśnią jak księżyc.
On wręcza jej wycięte serce jak pęknięty klejnot.
2
W Breughla panoramie dymów i rzezi
Dwoje ludzi nie widzi żerującej na padlinie armii:
On w morzu jej niebieskiej satynowej
Szaty śpiewa w kierunku
Jej nagiego ramienia, a ona pochylona
Nad nim, kartkuje zeszyt z nutami.
Oboje głusi na dźwięk skrzypiec w rękach
Śmierci, rzucającej na ich pieśni cień,
Flamandzcy kochankowie kwitną jeden dzień.
Lecz spustoszenie utrwalone w obrazie oszczędza ten światek,
Delikatny, niemądry, w prawym dolnym rogu.
Teresa Truszkowska
12 sierpnia 2014
Regina Brett
Pięćdziesiąt wskazówek. Pięćdziesiąt lekcji, w których autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne dla siebie postaci, znaczące książki i filmy, inspirujące modlitwy i wypisy z lektur; przypomina o sile psalmów
i prostych sentencji.
Felietony Reginy Brett docenili i pokochali czytelnicy na całym świecie. Przyklejano je na lodówkach, rozsyłano w e-mailach do bliskich. Tematy lekcji, których udzieliło autorce życie, cytowano na tysiącach blogów i przedrukowywano w gazetach.
Książka, którą trzymasz w ręce, stanie się bliska każdemu, kto kiedykolwiek znalazł się na życiowym zakręcie oraz wszystkim szukającym inspiracji. Niech każda z pięćdziesięciu lekcji będzie manifestem – jak bohaterka jednego z esejów, pewna sportowa czapka z prostym hasłem: „Życie jest dobre”. Bo takie jest. Naprawdę.
Nowa książka autorki bestsellera Bóg nigdy nie mruga, cieszącego się niesłabnącym zainteresowaniem czytelników na całym świecie. Tym razem Regina Brett dzieli się z nami opowieściami o tym, że szczęście zależy od nas samych – naszych wyborów i decyzji, które najczęściej nie są aż tak trudne, jak się z pozoru wydają. A każda próba zmiany świata wokół siebie na lepsze sprawia, że dokonujemy cudów. Cudów, które są osiągalne dla każdego z nas. Codziennie. Regina Brett nie stawia przed swoimi czytelnikami zadania ponad ich miarę. Niezależnie od tego, czy humorystycznie, czy refleksyjnie, zawsze pisze z niezachwianą wiarą w człowieka, w dobro, które w nim tkwi i które sprawia, że niemożliwe staje możliwe. Jesteś cudem to zbiór inspirujących lekcji o tym, jak niewiele trzeba, by zmienić coś na lepsze. To 50 felietonów, które obudzą w czytelniku natchnienie. Choć każdy z nich to zupełnie inna historia, zebrane razem tworzą przewodnik pomagający dostrzec i docenić siłę zmian na lepsze – małych cudów. Regina Brett pisze od 1986 roku. Za felietony drukowane na łamach największej gazety w Ohio, „The Plain Dealer”, otrzymała wiele krajowych i stanowych nagród. Była też dwukrotnie nominowana do nagrody Pulitzera w dziedzinie reportażu. Jej ostatnia książka, Bóg nigdy nie mruga, trafiła na listę bestsellerów „New York Timesa”. Regina Brett prowadzi swój własny talk-show oraz stale wspomaga organizacje non profit.
i prostych sentencji.
Felietony Reginy Brett docenili i pokochali czytelnicy na całym świecie. Przyklejano je na lodówkach, rozsyłano w e-mailach do bliskich. Tematy lekcji, których udzieliło autorce życie, cytowano na tysiącach blogów i przedrukowywano w gazetach.
Książka, którą trzymasz w ręce, stanie się bliska każdemu, kto kiedykolwiek znalazł się na życiowym zakręcie oraz wszystkim szukającym inspiracji. Niech każda z pięćdziesięciu lekcji będzie manifestem – jak bohaterka jednego z esejów, pewna sportowa czapka z prostym hasłem: „Życie jest dobre”. Bo takie jest. Naprawdę.
Nowa książka autorki bestsellera Bóg nigdy nie mruga, cieszącego się niesłabnącym zainteresowaniem czytelników na całym świecie. Tym razem Regina Brett dzieli się z nami opowieściami o tym, że szczęście zależy od nas samych – naszych wyborów i decyzji, które najczęściej nie są aż tak trudne, jak się z pozoru wydają. A każda próba zmiany świata wokół siebie na lepsze sprawia, że dokonujemy cudów. Cudów, które są osiągalne dla każdego z nas. Codziennie. Regina Brett nie stawia przed swoimi czytelnikami zadania ponad ich miarę. Niezależnie od tego, czy humorystycznie, czy refleksyjnie, zawsze pisze z niezachwianą wiarą w człowieka, w dobro, które w nim tkwi i które sprawia, że niemożliwe staje możliwe. Jesteś cudem to zbiór inspirujących lekcji o tym, jak niewiele trzeba, by zmienić coś na lepsze. To 50 felietonów, które obudzą w czytelniku natchnienie. Choć każdy z nich to zupełnie inna historia, zebrane razem tworzą przewodnik pomagający dostrzec i docenić siłę zmian na lepsze – małych cudów. Regina Brett pisze od 1986 roku. Za felietony drukowane na łamach największej gazety w Ohio, „The Plain Dealer”, otrzymała wiele krajowych i stanowych nagród. Była też dwukrotnie nominowana do nagrody Pulitzera w dziedzinie reportażu. Jej ostatnia książka, Bóg nigdy nie mruga, trafiła na listę bestsellerów „New York Timesa”. Regina Brett prowadzi swój własny talk-show oraz stale wspomaga organizacje non profit.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)