Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia Woolf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia Woolf. Pokaż wszystkie posty

28 marca 2014

Dzisiaj 73 rocznica śmierci Virginii Woolf

Virginia Woolf
25 stycznia 1882 - 28 marca 1941

"Ludzie autentyczni najpełniej istnieją w samotności. Nie znoszą iluminacji, podwojenia. Ciskają swoje ledwie namalowane portrety, odwrócone twarzą do ziemi."


Angielska pisarka i feministka, uważana za jedną z czołowych postaci literatury modernistycznej XX wieku.
W okresie między I i II wojną światową była znaczącą postacią w literackim społeczeństwie w Londynie i członkinią Bloomsbury Group.
Od młodości cierpiąca na "załamania nerwowe", 28 marca 1941, w wieku 59 lat, napełniła kieszenie kamieniami i rzuciła się do rzeki Ouse, nieopodal jej domu w Rodmell.



Virginia Woolf (...) osiągnęła największy rozgłos publikacja „Fal” w 1931 roku. Reakcje na tę powieść były gwałtowne i skrajne, dla przykładu, Hugh Walpole stwierdził, iż „zupełnie nie wie, o co w niej chodzi”, natomiast E.M. Forster uznaje powieść za „niezwykłe osiągnięcie, jej [Virginii] najpiękniejsza książkę”.
Pomiędzy ruchami słońca i wód, których opisy poprzedzają każdy rozdział, toczą się rozmowy. Są to dziwne rozmowy, ponieważ sześć postaci: Bernard, Neville, Louis, Susan, Jinny, Rhoda, rzadko zwracają się bezpośrednio do siebie; istnieje zatem możliwość uznania ich za różne wcielenia jednej postaci. Nie są to jednak monologi wewnętrzne, postaci mają ze sobą kontakt, podobnie jak mają kontakt z osobą, która nigdy nie przemawia, Percivalem. „Fale” drgają bez przerwy, jakby na ostrzu noża, wydaje się, iż trochę mniej, a stracą swą poetyckość; trochę więcej, a staną się rozwlekłe i wydumane.
„Fale” to znakomity portret największej poetyckiej powieściopisarki tego wieku.
Podobała się mężczyznom i kobietom. Kobiety interesowały ją bardziej niż mężczyźni. Pisała dziennik i tysiące listów, podróżowała, zwiedzała muzea. Razem z mężem wydała we własnej oficynie komplet dzieł Freuda. W piątek 28 marca 1941 roku obciążyła kamykami kieszenie płaszcza i weszła do rzeki.



Wyjątkowa publikacja jednej z najbardziej znaczących postaci literatury XX wieku, która wywarła ogromny wpływ na kilka pokoleń współczesnych pisarzy.

Przez całe swe dorosłe życie, od 1915 do 1941 roku Virginia Woolf - pisarka, eseistka i feministka - prowadziła dziennik. Na jego kartach znalazły się zapiski o jej twórczości i życiu osobistym – pełnym emocji, wewnętrznych dramatów, mrocznych rodzinnych tajemnic, cierpienia, choroby, niekonwencjonalnych relacji międzyludzkich. Dzienniki Woolf to także dokument epoki, życia kulturalnego Londynu, modnych pubów, herbaciarni, środowisk artystycznych. Panorama ćwierćwiecza w tekście, który czyta się jak wielowątkową powieść.


"Do latarni morskiej" to, obok "Pani Dalloway" czy "Fal", jedna z najbardziej znanych i być może najwybitniejsza powieść Virginii Woolf (1882-1941). Wydana w Anglii w 1927 roku, zjednała sobie krytykę i czytelników nie tylko nowatorstwem formalnym, ale i niezwykłą głębią poetyckiego wyrazu.

Państwo Ramsayowie, wraz z dziećmi i kilkorgiem przyjaciół, spędzają letnie wakacje na szkockiej wyspie Skye. Mały James, najmłodszy w rodzinie, marzy o wyprawie do latarni morskiej...


Zebrane w tomie utwory pokazują cały wachlarz technik pisarskich tej znakomitej autorki, od bardziej tradycyjnych po całkowicie nowatorskie, ze słynnym monologiem wewnętrznym włącznie. Impresjonistyczny, niezwykle zmysłowy sposób obrazowania, obnażanie ludzkich charakterów, niuanse kobiecej psychiki to główne cechy tej błyskotliwej prozy.

Akcja Pani Dalloway rozgrywa się w ciągu zaledwie jednego czerwcowego dnia 1923 roku w Londynie. Na pozór niewiele się tu dzieje: tytułowa bohaterka przechadza się po mieście, spotyka parę nieznajomych, przygotowuje wieczorne przyjęcie, odwiedza ją mężczyzna, którego kiedyś kochała. W istocie jednak powieść jest istnym kłębowiskiem uczuć i namiętności. Dzięki zastosowanej przez autorkę technice strumienia świadomości czytelnik nie tylko obserwuje świat z perspektywy kilku bohaterów, lecz także towarzyszy ich myślom i emocjom, odkrywając, co naprawdę czai się za fasadą ładu, harmonii i rodzinnego szczęścia.









14 października 2013

Choroba Virginii Woolf.

Emma Woolf, wnuczka szwagra Virginii Woolf uważa, że jej słynna praciotka mogła cierpieć na anoreksję. Jej zdaniem, tłumaczyłoby to, dlaczego ona sama przez niemal dekadę musiała walczyć z chorobą, która zdaniem wielu specjalistów może mieć podłoże genetyczne.

Przygotowując się do napisania wspomnień o własnej walce z zaburzeniami odżywiania, 33-letnia Emma Woolf próbowała znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego właśnie ona padła ofiarą jadłowstrętu psychicznego. Przeglądając niedzielne wydanie jednej z gazet natknęła się na zdjęcie swej ciotki, stojącej pomiędzy T. S. Eliotem i jego żoną Vivienne. „Widziałam wiele zdjęć mojej praciotki Virginii z początku XX wieku: wysoka, o surowym spojrzeniu, poważna w ten specyficzny sposób, w jaki ludzie ustawiali się przed aparatem. Ale w tym jednym zdjęciu jest coś, czego nie widziałam wcześniej, i dla mnie był to bolesny moment rozpoznania – Virginia wygląda jak ktoś cierpiący na anoreksję” – wyznała Emma w eseju napisanym dla „Daily Mail”.
Emma przeczytała więc korespondencję i pamiętniki pozostawione po słynnej praciotce, co doprowadziło ją do odkrycia, że podczas trzeciego załamania pisarki, jakie miało miejsce w 1913 roku, „oznaki anoreksji stały się u niej widoczne”. W tym czasie mąż autorki Leonard Woolf pisał, że „najcięższym i najbardziej niepokojącym problemem było zmuszenie Virginii do jedzenia”, przyznając, że „jeśliby zostawić ją samą sobie, stopniowo zagłodziłaby się na śmierć”. Leonard nigdy nie określił swojej żony mianem anorektyczki – choć termin ten powstał w 1873 roku, w trakcie jej życia nie był w powszechnym użyciu – jednak przyznał, że było coś „dziwnego i irracjonalnego” w podejściu Virginii do jedzenia: „Zazwyczaj mogłem nakłaniać ją do zjedzenia pewnej ilości, ale był to okropny proces. Każdy posiłek trwał godzinę bądź dwie; musiałem siedzieć przy niej, wkładać jej łyżkę lub widelec do ręki i za każdym razem prosić bardzo cicho by zjadła”.
„To przypomina mi wieczór spędzony z moją starszą siostrą, gdzieś tak siedem lat temu, u szczytu mojejanoreksji” – zauważa Emma Woolf. „Zgodziłam się zjeść upieczonego ziemniaka, jeśli tylko ona obieca nie dodawać masła ani sera. Siedziałyśmy przy stole godzinami, podczas gdy ja cięłam małego ziemniaka na pół, potem na ćwiartki, nie będąc w stanie przyjąć pierwszego kęsa.”
Emma uważa, że skoro choroba jej praciotki została źle zdiagnozowana, trudno oczekiwać, żeby wypoczynek zalecany przez lekarzy połączony z przymusową dietą tuczącą (cztery do pięciu litrów mleka dziennie, kotlety, płynny ekstrakt słodowy i rosół wołowy) przyniósł jakiekolwiek efekty. Dzisiaj Virginii przepisano by antydepresanty i poddano ją terapii psychologicznej, wtedy mogła jedynie liczyć na barbiturany i przekarmianie.
Wprawdzie biografka pisarki Hermnione Lee wykluczyła anoreksję, twierdząc, że choroba ta „powstaje z obsesji na punkcie własnego ciała”, co akurat w przypadku Virginii nie stanowiło problemu. Emma Woolf jednak mówi: „To prawda. Virginia nie miała obsesji na punkcie swojego ciała. Ale ja też nie, a miałam anoreksję. Raz za razem, podczas momentów intensywnych emocji w moim życiu nie byłam w stanie jeść. Przyczyną tego był niepokój lub emocjonalne zawirowania, a nie pragnienie bycia chudym. Wierzę, że właśnie tego doświadczyła Virginia Woolf. Kiedy życie ją przerastało, przestawała jeść.”
28 marca 1941, w wieku 59 lat Wirginia, nie mogąc znieść nawrotów depresji, napełniła kieszenie kamieniami i rzuciła się do rzeki nieopodal swego domu. Dzięki współczesnemu stanowi wiedzy Emma ma zamiar skończyć inaczej. Po dziesięciu latach udało jej się przezwyciężyć chorobę, teraz zaś w Wielkiej Brytanii ukazuje się jej książka „An apple a day” (z ang. „Jabłko dziennie”), dokumentująca przebytą walkę z anoreksją.